listopad 01, 2011

1.11

No i się zrobił listopad. Wcześniejszy post był trochę samospełniającym się proroctwem, gdyż mój chłopak balował 8 dni z rzędu - w sensie korzystał z uroków trunków, bo poza tym pracował, był ze mną itd. W końcu chyba otrzeźwiał umysłowo i dotarło do niego, że to nie jest sposób na życie - zobaczymy na jak długo... Jest ładna pogoda, ja jestem w nie najgorszej formie, w weekend trochę zarobiłam. Spędziliśmy super wieczór u Teddiego Jr. i nadal jestem zakochana i bardzo tęsknię, nawet po 15 min.

Etykiety: