wrzesień 03, 2011

Endorfiny

Nic mnie chyba tak i nie porusza ( z rzeczy nie dotyczących codzienności życia i śmierci) jak sztuka i artystyczne uniesienia. Sytuacje, które trwają chwilę, a potrafią sprawić, że unosisz się na jakiś egzotyczny poziom i masz ochotę pić, umierać, kochać się, regenerować, palić, spać i tak w kółko. Mam teraz chwilę, że wróciła do mnie mistyczna moc twórcza i czuję się jakbym się unosiła nad ziemią, ale wiem, że to chwila, która za chwilkę może zniknąć. Chcę więc ją odczuwać najmocniej, najpełniej, chcę zasypiać ze szczęściem na twarzy, chociaż tak naprawdę nie stało się nic.