sierpień 27, 2011

New Arrival!

Wracam do swoich korzeni. Wracam do bycia demonem. To jest tak jakby samemu dla siebie być Vladem Tepesem i nabijać się na pal na własne życzenie. Strasznie się z tego cieszyć, a potem jak już to się stanie, stwierdzić: cholera, wykrwawiam się, chyba zaraz umrę. UPS!
Znów mam karnecik pełen radosnych wyczynów, mogę sobie z dumą czytać przed snem. Nie czuję nic. Nic nic nic.Wichura się zbliża nad wieś, może wywieje mi z głowy to wszystko. Przeraża mnie zawartość tego bloga z ostatniego roku. Kiedyś to chyba miał jakiś polot, coś chciałam przekazać, teraz pierdolę bez sensu. Może jak zgłupiałam? Może mam jakąś chorobę pt. zgąbczenie mózgu? Dżizzzzzzzzzzzzzzzzzzz.

Etykiety: